Tekst ekspercki – prosto

with Brak komentarzy
Czy trudno jest napisać tekst na blog ekspercki? Nie, ale trudno jest napisać tekst, który może łatwo przeczytać zwykły zjadacz chleba. A to on (lub ona) najczęściej taki blog odwiedza. Na szczęście copywriterzy znają klika sztuczek, które powodują, że tekst ekspercki da się przeczytać bez doktoratu i habilitacji…
 
Najważniejszy jest Twój odbiorca, dlatego zanim zabierzesz się za pisanie tekstu eksperckiego odpowiedz sobie na bardzo ważne pytanie:

 

Dla kogo piszesz? Kim jest Twój czytelnik?

 

Doświadczenie podpowiada mi, że w większości czytelnikami blogów dietetycznych, medycznych, itp. nie są dietetycy, lekarze, farmaceuci. W większości, to wspomniani już zwykli ludzie, którzy odwiedzając Twój blog szukają praktycznych wskazówek i informacji podanych w prosty (nie prostacki) sposób. Dlatego pisząc dla nich, musisz pozbyć się klątwy wiedzy. Czyli sytuacji, w której wydaje się nam, że wszyscy doskonale znają się na np. dietetyce i doskonale rozumieją fachowe słownictwo.
Wiem, nie jest to proste, kiedy człowiek poświęcił wiele lat na studiowanie, potem dokształcanie, a następnie na pracę w swojej działce. Jednym słowem, gdy człowiek jest ekspertem, to wydaje mu się, że:

 

A. Musi wyrażać się zawile, ze szczególnym uwzględnieniem skomplikowanych terminów, które należy wyjaśniać w jeszcze bardziej skomplikowany sposób.
Wyjaśniam: nie musi. Niech się wyraża po ludzku, bo niestety gdy czytelnik nie rozumie tego co czyta, to przeważnie dochodzi do wniosku, że to autor nie wie o czym pisze.
B. Jeżeli jego wpis będzie zbyt prosty, to wyjdzie na to, że nie jest ekspertem.
Nie wyjdzie, patrz pkt. A.

 

Czasami ekspert musi wrzucić skomplikowany termin, co wtedy?

 

Niech go ekspert wyjaśni, prosto.
To, że Ty znasz jakiś termin, nie oznacza automatycznie, że znają go Twoi czytelnicy (pamiętaj o klątwie wiedzy).

Uwaga nr 1: dobrze jest w takim wypadku zrobić odwrotnie niż encyklopedia. Czyli? Najpierw wyjaśnij ów skomplikowany termin, a na końcu zdania dopiero nazwij go.
Uwaga nr 2. Byle nie za dużo tych terminów. Czytelnik szybko się męczy i zniechęca do czytania.

 

Zadaj pytanie i na nie odpowiedz

 

Ten zabieg dodaje tekstowi płynności.
Np. Ashwagandha zwiększa odporność na stres. Dlaczego? (I tutaj piszesz dlaczego).

Zastosuj metaforę, zaproś do współpracy analogię

 

O co come on wyjaśni tekst z bloga Tomasza Rożka Nauka. To lubię:
Na poziomie budowy cząsteczkowej kryształy wyglądają jak budowla z klocków. Pewne ułożenie atomów lub cząsteczek powtarza się regularnie w przestrzeni. Można je wpisać w wielościany, którymi wypełnia się przestrzeń układając jedne na drugich. Po przesunięciu w każdym z trzech wymiarów kryształ wygląda tak samo”.
Dzięki porównaniu do budowli z klocków, dowiedziałam się jak są zbudowane kryształy. Proste.

 

Opowiedz historię, podaj przykład

Załóżmy, że chcesz napisać na blogu, że w odchudzaniu sprawdza się zróżnicowana dieta, dopasowana indywidualnie (a nie modna, która wyklucza węglowodany i na dodatek została przygotowana dla koleżanki o zupełnie innych parametrach). To indywidualne dopasowanie znajduje się praktycznie na każdej stronie oferującej usługi dietetyczne.
Dlatego łatwiej trafisz do wyobraźni klienta (i zostaniesz w niej na dłużej), gdy powiesz mu to co chcesz poprzez historię, np. Kasi, która stosowała dietę wykluczającą, opracowaną dla osoby o innej aktywności, masie ciała i wieku i jakie były tego konsekwencje, od jo-jo po wpadające garściami włosy i matową cerę.

Odwróć piramidę

 

Czyli zacznij od najważniejszej informacji, tego co chcesz przekazać. Później przejdź do mniej istotnych spraw. Tak, Pudelek też tak robi 🙂

 

Wejdź na drabinę

 

A konkretniej na drabinę abstrakcji. Dzięki temu zabiegowi możesz wyjaśnić czytelnikowi abstrakcyjne dla niego pojęcia. Załóżmy, że takim pojęciem są węglowodany, które głównie kojarzą się z chlebem powodującym boczki. Ty wiesz o tym, że węglowodany to must have w jadłospisie i chcesz to wyjaśnić czytelnikom. Jak to zrobić w przystępny sposób?

 

Może być tak:
Wróćmy do Kasi, co nie je węglowodanów i do konsekwencji jej diety.
Kasia, która ma ubogą dietę to podstawa naszej drabiny, konkret. Potem okazuje się, że przez to, że nie je tych węglowodanów pojawiają się u niej problemy ze zdrowiem (jakie), to szczebel pośredni. A na końcu drabiny umieszczamy abstrakcyjne węglowodany, które nie są złe, przeciwnie trzeba je jeść (i nie są tylko w chlebie).

Zacznij od spisu treści, zakończ podsumowaniem

 

Spis treści, czyli informacja o tym czego czytelnik dowie się z artykułu nie tylko ładnie wygląda na stronie. Ale również ułatwia czytanie. Lubimy, gdy jest nam łatwo.
Zakończenie podsumuje treść, pomoże zapamiętać najważniejsze informacje. Może być (ale nie musi) w punktach.
W tekstach na moim blogu rolę podsumowania pełnią mapy myśli.

 

Jedna myśl - jeden akapit plus nagłówek

 

Podawaj wiedzę w porcjach, jak tort (oczywiście owocowy). Będzie bardziej strawna i klient się nie przeje. Sprawdzają się krótkie, konkretne zdania bez zbędnych słów. I równie krótkie akapity poprzedzone nagłówkiem, który po pierwsze informuje co poniżej, a po drugie - zawiera (lub może zawierać) słowa kluczowe.
Pogrub słowa kluczowe, najważniejsze w tekście, niech się rzucają po oczach (zmiana w powiedzeniu zamierzona).

A na koniec ułatw jeszcze bardziej

 

 

Przygotuj dla swoich czytelników notatkę wizualną lub mapę myśli, w której znajdą się najważniejsze warte zapamiętania kwestie. Jeżeli chcesz. Nie chcesz, nie przygotowujesz. Proste.

 

 

 

 

W powyższym tekście mocno wspierała mnie:

J. Wrycza-Bekier, Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy, Helion 2018.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą pisać nie tylko porywające, ale również dobre teksty.

 

 

 

Jeżeli chcesz mieć dobry tekst od copywriterki, to napisz do mnie:

    Imię i nazwisko

    Adres e-mail

    Temat wiadomości

    Treść wiadomości

    Zostaw Komentarz