Witaj, mam na imię Iza. Pomagam mądrym przedsiębiorcom w budowaniu trwałych i autentycznych relacji z ich klientami. Po to, by owi klienci z “zimnych kontaktów” stali się wiernymi (kupującymi) fanami marki.

No dobrze, elevator speech mamy za sobą. Teraz trochę o tym jak się znalazłam tu, gdzie jestem teraz. Nie było łatwo i trochę zeszło…

Pamiętam czarno-biały świat, który oglądałam na ekranie telewizora marki Neptun. Raczej nie był to obraz zbyt wciągający, bo z większą przyjemnością sięgałam po książki.

Swoje dzieciństwo spędziłam z Anią z Zielonego Wzgórza, Tomkiem Wilmowskim i Winnetou. Ich świat różnił się od mojego szarego PRLu jak wyrób czekoladopodobny różni się od prawdziwej czekolady. Dlatego niech nie dziwi fakt, że razem z Anką, Tomkiem i ich kumplami przeżywałam przygody, odnosiłam porażki, leczyłam rany, gubiłam się w dżungli, piekłam ciasto i zmieniałam kolor włosów na zielony.

Nałogowe połykanie książek miało poważny skutek uboczny - nigdy nie miałam problemu z przelewaniem myśli na papier. Chociaż na parę dobrych lat zarzuciłam pisanie na rzecz zdrowia publicznego i dietetyki. Potrafiłam o 5 rano pędzić 70 km do pracy w urzędzie. Potrafiłam porzucić stabilność etatu, założyć gabinet dietetyczny i pod pełnymi żaglami wypłynąć na zupełnie nieznane wody działalności gospodarczej. Ale to zawsze było za mało...

Aż pewnego dnia znajomy właściciel sklepu internetowego poprosił mnie o napisanie tekstu na blog, taki z mojej działki - zdrowego żywienia. No i się zaczęło. Mój gabinet dietetyczny znalazł nową właścicielkę, a ja zostałam copywriterką na pełny etat. A w wolnych chwilach, gdzieś pomiędzy pracą, nauką zupełnie nowego zawodu i wychowaniem dwóch synów, czytałam (tylko już trochę inne) książki i pisałam dość specyficzne opowiadania, które lądowały w szufladzie. Na szczęście na studiach z kreatywnego pisania dowiedziałam się, że moje opowiadania nie są dziwne tylko świetnie nadają się dla dzieci (chociaż są trochę z innej bajki). Eureka. Człowiek uczy się całe życie, ja w każdym razie na pewno.

Do tej pory: zostałam specjalistką od żywienia i copywritingu, władczynią SEO, social media ninja, twórczynią stron internetowych (dzięki, WordPress), mistrzynią Canvy i e-mail marketingu, tropicielką (dzięki, Winnetou) opowieści, które potem wykorzystuję w storytellingu biznesowym. I to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo…

Kiedy nie piszę, nie czytam i nie uczę się, to: zdrowo gotuję, biegam i głaszczę kota (o ile jest zainteresowana, często nie jest).

 

Hej, masz chwilę (wiem, że nie), jak znajdziesz te 3 minuty to proszę Cię

wypełnij krótką ankietę, proszę :).

Dzięki temu pomożesz mi w przygotowaniu materiałów, które wzniosą Twój biznes na wyższy poziom.

 

 

 

 

Zaufali mi: